Sobieszewo: Most nie będzie gotowy w czerwcu. Naprawa może potrwać nawet do końca roku

fot. T. Bołt
gdansk.naszemiasto.pl, Anna Werońska, 21.02.2012
Mieszkańcy Wyspy Sobieszewskiej, którzy po wielomiesięcznych apelach do władz Gdańska byli przekonani, że zgodnie z wydaną ekspertyzą do czerwca tego roku rozpadający się most pontonowy zostanie naprawiony, znów będą musieli czekać. Formalności związane z remontem konstrukcji okazały się bardziej skomplikowane, niż przewidywali urzędnicy, a tym samym harmonogram prac przesunie się o kilka miesięcy. W czerwcu, gdy wzmocniony, odnowiony most miał być już gotowy, dopiero rozstrzygnięty zostanie przetarg na prace budowlane.
- Czas realizacji wydłużył się ze względu na formalności, jakie były niezbędne w przetargu na wykonanie projektu remontu mostu – informuje Katarzyna Kaczmarek, rzecznik Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku.
Dokumentacja dotycząca remontu, warta blisko 70 tys. złotych, jest właśnie opracowywana przez firmę Trab z Gdyni, a termin jej zakończenia jest planowany na początek maja.
- Na podstawie otrzymanego projektu zostaną określone koszty przewidywanego remontu i złożony wniosek do Urzędu Miasta o zagwarantowanie środków na ten cel. Rozstrzygnięcie przetargu na prace budowlane przewidziane jest na czerwiec, a realizacja remontu planowana jest w okresie sierpień – grudzień tego roku – poinformował w piśmie do radnych Wyspy Sobieszewskiej Maciej Radowicz, zastępca dyrektora ZDiZ w Gdańsku.
Dla radnych oraz mieszkańców Sobieszewa to fatalna wiadomość, m.in. dlatego, że w sierpniu, kiedy to ma zacząć się remont konstrukcji, na wyspę przyjeżdża najwięcej turystów. – Boimy się, że most będzie zamykany w sezonie, może nawet weekendy, a to przełoży się na to, że pensjonaty, hotele i restauracje stracą klientów – mówi Monika Leńska, przewodnicząca Zarządu Rady Osiedla Wyspy Sobieszewskiej. – Poza tym cały czas obawiamy się, że remont mostu stanie się powodem do odłożenia budowy zupełnie nowej konstrukcji na kolejne lata – dodaje i podkreśla, że radni Wyspy Sobieszewskiej właśnie zbierają uwagi mieszkańców, a później zamierzają spotkać się w tej sprawie z władzami ZDiZ.
Mieszkańcy widzą jednak jeszcze większy problem – nie wiadomo, czy pontonowy most łączący Gdańsk z Wyspą Sobieszewską wytrzyma do sierpnia. Zgodnie z ekspertyzą, wydaną latem ubiegłego roku, zardzewiała i rozpadająca się konstrukcja powinna zostać naprawiona w ciągu 9 miesięcy, czyli najpóźniej do maja 2012 r. W przeciwnym wypadku powinna zostać zamknięta dla autobusów, a może także dla samochodów osobowych. – Wówczas bylibyśmy kompletnie odcięci od miasta. Do tej pory zdarzało się to podczas kilkudniowych awarii mostu, ale nie wyobrażamy sobie, by taki paraliż miał trwać kilka miesięcy – mówią zgodnie mieszkańcy.
Urzędnicy odpowiadają natomiast, że mimo jednoznacznej ekspertyzy i przesunięcia remontu, nie zamierzają zamknąć mostu. – Każda ekspertyza zakłada jakiś margines, więc mieszkańcy raczej nie powinni obawiać się tego, że wraz z nadejściem czerwca od razu zamkniemy most – tłumaczy Mieczysław Kotłowski, dyrektor ZDiZ w Gdańsku, i uspokaja, że prace remontowe będą prowadzone tak, by nie powodować utrudnień w ruchu. – Pojawią się zapewne momenty, w których konstrukcja nie będzie przejezdna, ale roboty będą prowadzone w taki sposób, by w minimalnym stopniu powodować komunikacyjne utrudnienia.
Zbigniew Bartnikowski, twórca ekspertyzy technicznej mostu z biura projektowego Trab, przyznaje, że urzędnicy nie muszą zamykać mostu dokładnie w tym terminie, który zalecała ekspertyza.
- Ekspertyza wskazywała pewne zalecenia, ale zrozumiałe jest to, że miasto dostosowuje je do rzeczywistej sytuacji i nie zamknie konstrukcji konkretnego dnia na kilka miesięcy – mówi Bartnikowski. – Konstrukcję trzeba będzie oczywiście obserwować. W okresie wiosenno-letnim z mostem nie powinno jednak dziać się nic złego, bo to zima, sypanie mostu solą najgorzej na niego wpływa. Teraz konstrukcja jest więc w znacznie gorszym stanie niż jesienią ubiegłego roku, ale ważne, że te warunki przetrwała – podkreśla.
Naprawa pontonowej konstrukcji w Sobieszewie będzie kosztowała 5,6 mln zł. Ma sprawić, by jeszcze przez 10 lat mogły po niej przejeżdżać samochody i autobusy. Urzędnicy zapewniają jednak, że zupełnie nowy most powstanie szybciej, możliwe, że za 3-4 lata.
Print
PDF
Facebook
Twitter
Wykop
RSS
Proszę, proszę, a Pani radna Leńska obiecała. A tu zong. Miasto sobie zażartowało z naiwnej pani. Tak jak w przypadku wydobywania piasku z Wisły przez firmę Grawer. A tak w ogóle to ta pani mieszka na Wyspie? Pani Leńska zamiast działać to robi jakieś enigmatyczne nic nie warte ruchy. Najbardziej to tu chyba chodzi o promocję siebie……..
Rozumiem, że Ciebie cieszy to, że miasto nie dotrzymuje słowa? Kompetencje Rady Osiedla nie są, delikatnie, ujmując duże i Rada nie ma wpływu na decyzje miasta i urzędników – może pisać pisma, monitorować itp. Z tego, co widzę to pani Monika Leńska robi całkiem sporo. Możesz wyjaśnić co masz na myśli pisząc o „enigmatycznych nic nie wartych ruchach” i jakich działań oczekujesz? Bo na razie rzucasz tylko ogólnikowe oskarżenia. Myślę też, że na promowanie siebie to można znaleźć sposoby mniej stresujące niż przewodniczenie Radzie Osiedla. A pani Monika Leńska mieszka w Sobieszewie, co łatwo zauważyć, jeśli choć trochę uczestniczy się w życiu Wyspy.
Naprawdę, jest nas (mieszkańców Wyspy) mało, władze Gdańska kompletnie się z nami nie liczą (patrz: most, komunikacja, stan dróg, dokończenie kanalizacji itp itd) i jedyną naszą szansą, żeby coś wywalczyć jest współdziałanie, a nie podgryzanie i sabotowanie wysiłków tych, którzy próbują coś robić.
No, no nikt do tej pory mnie nie oskarżał o sabotaż. Jak zapytasz Panią Monikę to próbowałam naprowadzić Ją na poprawne zweryfikowanie koncesji dla Grawela. Jednak z tego nie skorzystała. Tak więc nie pisz głupot, że nie interesuję się sprawą Wyspy. I spójrz na rzeczywistość nie przez różowe okulary.
Jeśli Pan /Pani ma odwagę obrzucać mnie błotem to proszę również mieć cywilną odwagę podpisać się z imienia i nazwiska. Co do sprawy firmy Gravel to zorganizowałam specjalne spotkanie w Urzędzie Marszałkowskim gdzie z pracownikami Departamentu Środowiska i Rolnictwa , przedstawicielem Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku ale również z Przedstawicielem Stowarzyszenia Przyjaciół Wyspy Sobieszewskiej zostały omówione m.in. etapy wydawania decyzji, krok po kroku w żadnych z nich nie stwierdzono rażącego naruszenia. Obecnie Ministerstwo Środowiska wyjaśnia czy dla tej inwestycji obligatoryjna była OOŚ. Jeśli Pan/Pani wie w jaki sposób zaskarżyć tą decyzję to proszę opisać w jaki sposób to zrobić, nie jeden prawnik specjalizujący się w ochronie środowiska nie wiedział jak ugryźć tą sprawę i z chęcią skorzystamy z Pana/Pani opinii. Proszę napisać na jakiej postawie można podważyć wydaną decyzję bo kwestia Chronionego Krajobrazu Wyspy Sobieszewskiej jest niewystarczająca a PZW Gdańsk ze względu na zawarcie porozumienia z firmą wyraził bez zastrzeżeń zgodę na refulację.
Piasek jest wydobywany na ternie Gminy Pruszcz Gdański i miasto nie zostało uwzględnione w postępowaniu. Przypominam również ,że Rada Osiedla W.S. jako jednostka pomocnicza miasta Gdańska nie posiada osobowości prawnej i nie może być stroną w postępowaniu, może być nią miasto ale jak pisałam wyżej te nie zostało uwzględnione przez organ wydający decyzję.
Co do zarzutu promowania się to chciałam przypomnieć, iż zgodnie ze statutem Rady Osiedla W.S. na zewnątrz Radę reprezentuje Zarząd. Nigdy nie zależało mi na promocji mojej osoby bo nie po to startowałam do Rady Osiedla. Chciałam aby Rada zaczęła lepiej funkcjonować. Z mężem prowadzimy stronę internetową dzięki, której Pan/Pani może dowiedzieć się co dzieje się na Wyspie, kiedy będzie sesja i jaki będzie porządek obrad. W porównaniu z poprzednimi kadencjami dyżury odbywają się w Radzie Osiedla cztery razy w tygodniu w różnych godzinach, sama mam dwa dyżury w tygodniu.
Owszem czasami proszę media o pomoc w nagłośnieniu sprawy aby wymóc na mieście działania, bo media to czwarta władza w tym kraju. Denerwuje mnie to, że miasto od wielu lat traktuje nas jak gorszą dzielnicę a my, tak jak stwierdził Bady, działać wspólnie nie potrafimy. I Pani/Pana wpis jest właśnie przykładem takiej postawy. Pojawienie się w mediach aby starać się nagłośnić problem, którym miasto się nie zajmuje traktuje się jako autopromocję. Przykre to i dlatego teraz rozumiem dlaczego wiele osób, które mogłyby pomóc Wyspie tego nie robi właśnie z obawy na takie komentarze oraz wieczną krytykę. Nie twierdzę, że Rada Osiedla działa idealnie bo tutaj należało by zmienić nastawienie samych Radnych. W Radzie na piętnastu Radnych aktywnych jest sześciu reszcie nie chce się nawet odpisać na maila, a ich praca przeważnie kończy się na pojawieniu się na sesji. Przewodniczący Rady jakoś się tym nie przejmuje. Rada Osiedla jako jednostka ma kompetencje jedynie opiniotwórcze. Nawet jeśli się staramy i monitujemy, składamy skargi itp. to miasto może ale nie musi wziąć ich pod uwagę.
Nie oskarżam Ciebie, bo Cię nie znam. To ogólna refleksja, która niestety nasuwa mi się, kiedy rozmawiam z ludźmi na Wyspie. Mieszkam tu od kilku lat i smutno mi, że nie możemy działać wspólnie. I że większość patrzy przez czarne okulary i mówi, że się nie uda, na każdą próbę zrobienia czegokolwiek, jeśli już takich metafor używamy.
A to, że miasto Gdańsk ma nas gdzieś to widzę dobrze i wkurza mnie tak samo, jak przypuszczam, jak Ciebie. Tylko, że to nie jest wina pani Moniki.
@nana a może byś się przedstawił/a? Anonimy każdy może wypisywać w zwielokrotnionej ilości… ale do rzeczy.
Czy wiesz na jakim terytorium wydobywany jest piasek? Otóż jest to Gmina Pruszcz Gdański i Miasto nie miało nic do gadania w tej sprawie. Po drugie zdaje się, że nie masz pojęcia jakie kompetencje ma Rada Osiedla. A więc są one naprawdę nikłe i jedyne co możemy to prosić Radę Miasta albo Urząd Miasta o podjęcie działań. Myślę, że więcej do powiedzenia w wielu sprawach miałoby n.p. Stowarzyszenie Przyjaciół Wyspy Sobieszewskiej bo posiada osobowość prawną. Jeśli więc chcesz „nana” zrobić coś dla naszej wyspy to proponuję od narzekania przejść do działania.
p.s. gdyby Monice zależało tylko na promocji swojej osoby to inaczej by wyglądało komentowanie artykułów na tej stronie (o ile w ogóle by było możliwe) i nie byłoby tej dyskusji.
Zamykam temat. Dalszą dyskusję proponuję prowadzić droga mailową.
Chce Pani powiedzieć, że na podstawie domniemanego braku odpowiedzi na maila ma Pani prawo myśleć że moje działania są enigmatyczne i nic nie warte, ja jestem naiwna i zależmy mi tylko na promowaniu własnej osoby? Nie wydaje się Pani, że to daleko posunięte stwierdzenia? Po za tym odpowiedziałam na Pani maila, więc kompletnie nie rozumiem czym Pani argumentuje swoje domniemania.
Urząd Marszałkowski stwierdził, że nie było konieczności wykonania OOŚ dla tej inwestycji dlatego sprawę tą oddałam do Ministerstwa Środowiska, które ją wyjaśnia. Wciąż nie ma odpowiedzi z tej strony. Czy mam Pani wysyłać co tydzień maile p.t. Szanowna Pani, odpowiedzi w tej sprawie wciąż nie ma?
Oczywiście ma prawo Pani pozostać anonimowa na forum, ale jeśli już kogoś Pani obraża to niech Pani ma odwagę przedstawić się.