pismo w sprawie spalarni przy ul. Płońskiej 20170210

pismo do UMG w sprawie Spalarni ul. Płońska 20170210

Wydrukuj, zapisz, podziel się z innymi:

12 Responses to “pismo w sprawie spalarni przy ul. Płońskiej 20170210”

  • Rychu:

    To czeka właśnie nas gdy ten komin stanie u nas – a wiatry mamy przeważnie płd-zach – więc Górki Wschodnie i Sobieszewo w pierwszej kolejności utonie w smrodzie – poniewaz jest po drodze smrodód nad Zatokę …

    http://www.gdansk.pl/wiadomosci/Nowy-Port-co-dalej-z-tym-smrodem,a,42527

    Mieszkańcy Nowego Portu przegonili spalarnię na Wyspę Sobieszewską

  • Rychu:

    Właśnie otrzymałem maila z Zarządu Zarządzania Dróg i Zieleni w Gdańsku, że mój wniosek o oznakowanie (powieszenie tablicy z nazwą ulicy) na granicy marina Błotnik/Wyspa Sobieszewska ulicy „Urwista” został „zakończony” . Tablica powinna byc powieszona na słupku z tablicą Wiślana – tzn ulica należąca do gm. Cedry.
    Niebawem będę tam przejeżdżał więc to zweryfikuję :) czy „zakończenie” oznacza wartość dodaną – czyli jest równoznaczne z wykonaniem pracy – czy może polega na zamknięciu wniosku. :)

    Poprzednie dwie tablice na skrzyżowaniach z Przegalińską postawili dosyć szybko :)

    Wniosek brzmiał:

    „Brak jest tablicy informacyjnej z nazwą ulicy Urwista. Taka tablica powinna zawisnąć. na granicy Gdanska z Błotnikiem – temat pokrewny do zgłoszenia Nr 2016/09/23 – uwaga z ub. roku – jeszcze nie zrealizowane . Wydaje sie, ze możnaby załatwic to kompleksowo. Słupek stalowy do tej tablicy z nazwa ul. stoi. Wisi juz na nim nazwa ul. „Wiślana”. Gmina Cedry zadbała o turystów a gmina Gdańsk jeszcze nie”

    • Rychu:

      Rogatki Wyspy Sobieszewskiej oznakowane w końcu właściwie. Sprawdziłem dzisiaj czy ZDiZ wykonał sugerowane przeze mnie zmiany oznakowania południowej granicy Wyspy Sobieszewskiej i Gdańska w Błotniku.

      Postawiono elegancji stojak ramowy a na nim zawieszono tablicę informacyjną: Gdańsk oraz Wyspa Sobieszewska oraz nazwę ulicy Urwista jaka biegnie stad w kierunku Przegaliny. Po drugiej stronie ulicy vis-a-vis – gmina Cedry Wielkie zmieniła słupek i tablicę z nazwą ulicy od Błotnika w kierunku Cedr Małych z „Wiślana” na „Nadwiślańska”.
      :)

      Teraz czas na to aby Rada Wyspy spowodowała aby zadbać o tą część Wyspy – od Przegaliny do Błotnika. Wszystkie – ale to wszystkie konary topoli bedące w świetle ulicy Urwista powinny byc bezwzglednie wycięte. Stanowią one bowiem zagrożenie dla rowerzystów, zmotoryzowanych i pieszych. Zwisają kilkuset kilogramowe konary nie zasilane przez pień od kilku sezonów.

      Tegoroczne prace wycinkowe zakończono zaraz po zjeździe ze śluzy w Przegalinie w kierunku Błotnika.

      Myślę że Rada Wyspy spowoduje aby zaraz po zakończeniu okresu lęgowego ptaków (początek 1 marca) – ZDiZ przyznał się do ulicy Urwista i aby wyciął wszystkie zagrażające życiu konary zwisające nad światłem ulicy Urwista.

      • Tolin:

        Wszystkie, czy wszystkie suche, bo to różnica. Statystycznie niemal połowa konarów jest nad ulicą, więc wyciecie połowy konarów to jakby usmiercenie drzew. Nawet te nie zwisające, wyłamane przez wiatr mogą niesione wiatrem spaść na drogę. 1 marca to początek ochrony większości gatunków ptaków, a 15 października to koniec. Nie sądzę aby trzeba było czekać do jesieni, aby usunąć „nie zasilane od lat i zagrażające zyciu konary”, tu chyba ustawa nie działa.
        Popatrzmy trochę życzliwiej na resztki drzew w naszym otoczeniu, w tym przy drogach. W ostatnich dniach jest prawdziwa rzeź drzew na prywatnych posesjach na Wyspie. Dobrze, że jeszcze są Lasy Państwowe (o mało co), bo one są ostatnią szansą na zachowanie zieleni.
        Wiem, własnośc prywatna, sam posadziłem, sam mam prawo ściąć itd. Ale wielu obecnych właścicieli gruntów ich nie sadziło. Tereny zostały wykupine, zamienione na działki budowlane z rolnych, nikt nie ujął w planach zagospodarowania nawet sporych zagajników, nikt nie przejął się skutkami nowej ustawy. Nie dziwię się z drugiej strony, jak ktoś może podwyższyć wartość działki, a państwo mu na to pozwoliło, że tak robi. Nie rżnijmy jednak wszystkiego dookoła tak bez mrugnięcia okiem.

        • korsarz:

          Z tymi Lasami Państwowymi to bym tak do końca się nie zgodził – sami wycinają na potęgę (zresztą nie tylko na Wyspie).

          • Tolin:

            Można się nie zgadzać, ale lasów przybywa i zmieniają się one równiez jakościowo. Po 1945 r. lasy stanowiły 20% powierzchni, obecnie niemal 30% powierzchni kraju. Monokultury zastępowane sa lasami mieszanymi. Nawet w naszym mierzejowym lesie możemy dostrzec zmiany. Raczej już nie praktykuje się zrębów całkowitych. Wiatrołomy, często pozostawiane są w miejscach upadku, jeżeli nie zagrażają i nie tarasują. Miejsca dotknięte przez pożar często zostawia się samemu lasowi, aby sie odrodził. Jestem pełen szacunku dla naszych leśników. Lasy prywatne też mają się nieźle, ale jeden czynnik średnia wieku drzew pokazuje, że w lasach państwowych to jest obecnie 60 lat, a w prywatnych 40 lat. Prywaciarz rzadziej sadzi las, aby jego prawnuk mógł ściąć drzewo.

        • Rychu:

          @Tolin: napisał: „Wszystkie, czy wszystkie suche, bo to różnica. Statystycznie niemal połowa konarów jest nad ulicą, więc wyciecie połowy konarów to jakby usmiercenie drzew. Nawet te nie zwisające, wyłamane przez wiatr mogą niesione wiatrem spaść na drogę.”

          Zgadza się, ale sprawa dotyczy bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz topoli – których konary charakteryzują się dużą kruchością. Nad jezdnią zwisają one nawet na 20 m wysokości – i to nie pojedyncze kanary ale cała ich masa.

          W okresie wiosna-lato-jesień spoglądam na nie z niepokojem gdy kilkadziesiąt razy w tym okresie przemierzam rekreacyjnie ten odcinek na rowerze. Gdy wieje wiatr – a na topolowej alei chyba zawsze wieje :) gdy jadę – to od trzeszczących konarów „cierpnie skóra” i mam pietra, pomimo że nie jestem strachliwy.

          Właśnie wtedy – z pozycji piechura i rowerzysty – widać przeraźliwie biały kolor uschniętych konarów oraz skalę ich degradacji. Widać również po usytuowaniu konarów względem pnia, że nie utrzymają się one już długo w tej pozycji i spadną na ciąg komunikacyjny. Zresztą regularnie ma to miejsce.

          Jestem miłośnikiem Wyspy jak wielu z nas – w szczególności miłośnikiem otaczającego nas ptactwa – i doceniam urok tej alei jak i szpaleru lip na wale przeciwpowodziowym – ale niech to będzie w zgodzie z naszym – ludzi – bezpieczeństwem.

          PS: polecam spacer na Mewią Łachę – warto spojrzeć na krajobraz po ostatnim kilkudniowym sztormie i cofce.

          Polecam też śledzenie bieżącej i archiwalnej pogody na Wyspie oraz całkiem wiarygodnych prognoz —> wejdź do kokpitu mojej stacji pogodowej:

          https://www.wunderground.com/personal-weather-station/dashboard?ID=IPOMORSK23

          … do dyspozycji kilkanaście parametrów pomiarowych aktualizowanych co 16 sekund… mapy, statystyki i wiele innych atrakcji…

          … gorąco polecam

          :)

          • Tolin:

            Ejże, topole są demonizowane przez dziennikarzy. Uczepią się czegoś, a potem przeklepują. Wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą. Topola jest drzewem średnio kruchym i średnio-przewracalnym. Można znaleźć gatunki bardziej podatne na wywrotki i mniej. W odmianach rozłożystych, przy dużych wichurach, stosukowo często dochodzi do oberwania konarów, ale o tym decyduje raczej fizyka (moment=siła razy ramię), a nie kruchość drzewa. Samotne rozłożyste klony lub kasztanowce bardzo często też tracą konary, a lipy wywracają się w całości. Im drzewo bardziej okazałe tym bardziej narażone na działanie sił. Nie przesadzajmy jednak. Nasze topole stoją na totalnym wygwizdowie, nie osłonięte żadną wydmą budynkami etc. ustawione w osi północ południe można rzec, że wystawione całkowicie na wiatr, który niejednokrotnie przekracza 100 km na godz. Z ponad setki drzew, zauważymy zaledwie kilka pniaków, lub śladów po pniakach, co na tak ekstremalne warunki jest niezłym wynikiem. Po każdej większej wichurze, w lesie są dziesiątki powalonych sosen. Obłamane konary ścielą się równomiernie po całej Wyspie niezależnie, czy to ulica Akwenowa, Turystyczna, czy Falowa.
            Tu chodzi o to, czy drzewa są takiego, czy innego gatunku tylko, czy otoczone są odpowiednią pielęgnacją, czego brakuje i o to powinniśmy zabiegać. Te na ul. Akwenowej są oddalone od budynków. Co maja powiedzieć mieszkańcy ul. Świbnieńskiej? Tam też wytniemy wszystkie drzewa? A może wzdłuż Turystycznej i Boguckiego, Falowej? Na dojściach do plaży ul. Trałową i w Orlu? Dlaczego ludzie nie mieli by w czasie wichury „bezpiecznie” dojść do morza, aby zobaczyć jak sztorm zalewa plażę? No to wyobraźmy sobie jak będzie nasza Wyspa wyglądała, tak wygolona.
            Chciałbym, aby o drzewach wzdłuż drogi nie decydowali, ani dziennikarze, ani ekolodzy tylko dendrolodzy. W sprawie ul. Akwenowej (Urwistej) zaproponowałem pewien kompromis, polegający na przeprowadzeniu Nowej Urwistej wzdłuż wału. Jak się mieszkańcy jednak uprą, to urzędnicy bardzo chętnie wytną im drzewa. Następne takie wyrosną za 60-70 lat. Dla mnie ta aleja jest unikalna, piękna, monumentalna i wcale nie czuję zagrożenia jadąc tam samochodem. Wystarczy zwolnić, a w wichurę się nie szwendać po polu. Dużo mniej pewnie czuję się jadąc lub idąc wzdłuż Turystycznej. Drzewo samo nie wyskoczy na drogę, ani nie będzie mknęło w moim kierunku 100 km/h w terenie zabudowanym. Nie pojedzie „na cyku” lub naćpane czego o naszych współmieszkańcach powiedzieć nie można.
            PS. Stacja meteo bardzo fajna. Dodałem do ulubionych.

  • Where do you come from? depakote dose calculator Fatalities declined for two years to 7.3 deaths per 100,000 people, from 10.7 in 2011.

  • Rychu:

    Tak może też to wyglądać na ul. Urwistej —> alei topolowej :

    http://kontakt24.tvn24.pl/konar-wbil-sie-w-przednia-szybe-auta,225556.html

    • Tolin:

      Doskonały przykład, ale pokazuje on zupełnie coś innego. Zdarzenie miało miejsce w Podkowie Leśnej. To takie miasto-ogród. Ponad 78 % powierzchni zajmują użytki leśne – niejednokrotnie ogromne stare drzewa, z potężnymi konarami. Domy stoją pośród drzew, a jest ich również mnóstwo wzdłuż ulic. Nawet przez myśl nie przejdzie mieszkańcom, aby z powodu tego wypadku ogołocić swoją miejscowość z drzew. Coś za coś. Są dumni z pięknego miejsca i sporo osób przyjeżdża, aby tę miejscowość podziwiać. Albo mieszkamy w otoczeniu zieleni, albo w betonowej pustyni. To drugie mamy w mieście. Trzeba jednak uważać! Bo w mieście porywa różne przedmioty z balkonów, obrywają się dachówki, znaki drogowe, plansze, gzymsy. Szczególnie niebezpieczne są okolice Bazyliki Mariackiej, co widać po roztrzaskanych dachówkach i odłamkach cegieł. I co? Burzymy? Czy naprawiamy?

    • Tolin:

      Ach jeszcze ciekawszy jest link nieopodal
      http://kontakt24.tvn24.pl/ogromny-konar-spada-na-auto-po-prostu-szok,204288.html
      Wygląda makabrycznie, ale mozna z niego wyciagnąć dwa wnioski:
      1) konary, nawet dużych rozmiarów czasami spadaja na samochody
      2) nawet centralne trafienie w szybę nie powoduje zniszczenia zagrażającego życiu.
      Zależy co i kto chce udowodnić :/
      O wszystkich takich niezwykłościach dowiadujemy sie lotem błyskawicy bo są ciekawe i jest ich kilka rocznie. O śmiertelnych wypadkach drogowych dowiadujemy się bardzo wybiórczo bo inaczej byłaby to niekończąca się epopeja. Ok 35 000 wypadków ponad 3000 zabitych, ponad 40 000 rannych. Dlaczego nikt nie zakaże w końcu jazdy samochodami ;)
      Tu nie o fakty chodzi bardziej, ale złapanie właściwych proporcji do faktów