Pismo z UMG w sprawie udostępnienia kamiennej Grobli 20170622

pismo z UMG w sprawie udostepnienia Grobli 20170622

Wydrukuj, zapisz, podziel się z innymi:

12 Responses to “Pismo z UMG w sprawie udostępnienia kamiennej Grobli 20170622”

  • Rychu:

    Znam establishment RDOŚ – jeżeli tam nic się nie zmieniło w ostatnim okresie – to myślenie jest tam takie jak w RZGW – dla których wał przeciwpowodziowy w Świbnie to budowla od Wisły poprzez stopę wału część odwodną wału wraz z koroną wału z chodnikiem na Świbnieńskiej włącznie.

    Dalej – czyli dalsza część korony wału oraz część odpowietrzna i rowy opaskowe to już nie jest wał przeciwpowodziowy <— tak przedstawiciel RZGW na jednym z postępowań administracyjnych w naszym magistracie publicznie "zaklinał" rzeczywistość – i uwaga – wcale się nie wstydził tego co mówi. ;)

    Zapamiętałem gościa ponieważ miał na sobie gruby sweter rodem ze skeczu Kabaretu "Jurki" i reprezentował myślenie jak nauczyciel z ich skeczu
    https://www.youtube.com/watch?v=QTKk3fuo-DY ;)

    … obym się mylił …

    • … i jeszcze jedno – latami chodziłem sobie po grobli ostrożnie stąpając aby nie złamać nogi – i wg rzeczonego establishmentu płoszyłem ptactwo.

      Teraz pływam wzdłuż grobli po Wiśle Śmiałej (wody morskie) pływadełkiem z ryczącym silnikiem i jest ok – populacja gniazdujących ptaków zwiększa się …. ;)

  • Gaska:

    Należałoby sprostować:
    Inicjatorem zamknięcia grobli (dla ruchu pieszego-turystycznego) jest Grupa Badawcza Ptaków Wodnych KULING a to dopiero po ich działaniach Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wnioskowała o zamknięcie grobli.
    GBPW KULING to zespół pseudo-przyrodników „opiekujący” się rezerwatem Mewia Łacha. Opieka polega na ochronie rezerwatu przed „intruzami” (osobami które chciałyby wejść na teren rezerwatu). W tym samym czasie członkowie Kuling’a organizują sobie imprezki z piwkiem w tym rezerwacie.

    • Stanowisko Grupy KULING co do zamykania grobli

      Rezerwat przyrody Ptasi Raj na Wyspie Sobieszewskiej traci swoje walory ornitologiczne na naszych oczach o czym świadczy szereg faktów. W ostatnich latach przestały się tu gnieździć takie gatunki jak rybitwa rzeczna i rybitwa białoczelna, a sieweczka obrożna drastycznie zmniejszyła swoją liczebność. Jedną z głównych przyczyn jest narastająca od wielu lat penetracja przez turystów części rezerwatu nieudostępnionych dla ludzi. Wskutek zadeptywania wydm i plaży w rezerwacie tracimy te gatunki, które nie umieją dostosować się do rosnącej antropopresji.
      Nasze doświadczenia z 2015 roku, gdy prowadziliśmy w okresie lęgowym stały nadzór rezerwatu oddają obraz skali zagrożeń dla ptaków gniazdujących na wydmach. W weekendy od 1 maja do 5 czerwca liczyliśmy osoby wchodzące na jego teren. Na Mierzeję Mesyńską oddzielającą jezioro Ptasi Raj od morza wchodziło średnio 120 osób dziennie. Większość z nich docierała do rezerwatu przez groblę, a ponad 75% z turystów odnotowanych na grobli lub w rezerwacie robiło pętlę, przechodząc zarówno przez groblę, mierzeję, jak i przez las po wschodniej stronie jeziora. Mieliśmy nawet przypadek wielogodzinnego plażowania w sąsiedztwie jednego z dwóch (!) gniazd sieweczki obrożnej, mimo próśb z naszej strony o opuszczenie wrażliwego obszaru.Dwie pary sieweczek obrożnych, które w 2015 r. gniazdowały w rezerwacie i powtarzały swoje lęgi trzykrotnie – czterokrotnie traciły je na etapie wysiadywania. Mechanizm tych strat był za każdym razem taki sam – ptaki niepokojone kilkadziesiąt razy w ciągu dnia przez przechodzących ludzi traciły energię, przez co były mniej skuteczne w odwodzeniu drapieżników, a ponadto częstszymi niż zwykle powrotami na gniazdo ułatwiały drapieżnikom jego lokalizację. Z powyższych informacji wynika, że samo zamknięcie grobli znacząco poprawi losy lęgowych ptaków w rezerwacie.
      Grobla to także doskonałe miejsce odpoczynku dla rodzin nurogęsi i innych ptaków będących przedmiotami ochrony w obszarze Natura 2000. Ich dobrem kieruje się RDOŚ wydając tak radykalną decyzję. Grupa KULING, bazując na swoich praktycznych doświadczeniach z czynnej ochrony przyrody w rezerwacie Mewia Łacha, gdzie udaje się skutecznie pogodzić ochronę ptaków i fok oraz prezentować walory „dzikiej” plaży rzeszom turystów, ma spójną koncepcję przyszłości rezerwatu Ptasi Raj. Przywrócenie walorów tego rezerwatu opłaci się wszystkim, a zwłaszcza mieszkańcom Wyspy Sobieszewskiej. Jesteśmy gotowi na rzeczową i konstruktywną dyskusję przy jednym stole zarówno ze zwolennikami, jak i oponentami.
      Uważamy, że obecnie bez istotnej szkody dla stanu populacji ptaków, grobla mogłaby być otwarta tylko poza sezonem lęgowym (od 1.09 do 31.03). Otwarcie grobli przez cały rok byłoby możliwe tylko po skutecznym uniemożliwieniu schodzenia z niej na Mierzeję Messyńską (postawienie ogrodzenia i jego monitoring) oraz wybudowaniu w rezerwacie wysp dla ptaków. Umożliwią one wyprowadzenie bezpiecznych lęgów rybitw oraz będą miejscem odpoczynku piskląt ptaków wodnych (które do tej pory odpoczywały na grobli i były z niej płoszone).

      • Tolin:

        Panie Szymonie, czy Kuling prowadziło badania ile osób przemieszczało się po Cieśninie Messyńskiej w 2016 r.? Ile lęgów sieweczki wyprowadziły w tym okresie i jak zamknięcie grobli wpłynęło na zmiany w tym zakresie? Mamy 2017 r. więc 2016 r. powinien być już opracowany, jeżeli rzetelnie były przeprowadzane badania. Przepraszam, ale stwierdzenie „Z powyższych informacji wynika, że samo zamknięcie grobli znacząco poprawi losy lęgowych ptaków w rezerwacie” nie buduje zaufania do podejmowanych działań i przydałby się konkret, który potwierdziłby wcześniej założone tezy.

      • Gaska:

        Co mogą zrobić przyrodnicy z Kuling’a dla ptaków:
        1. Nie wchodzić do rezerwatu. Ptaszki będą miały spokój.
        2. Nie pływać motorówką Kuling’a od wyspy do wyspy (Mewiej Łachy)
        3. Przestać łapać ptaki do klatek i obrączkować. Czy te ptaszki są szczęśliwe jak wpadną do klatki i muszą tam być więzione? To już chyba im lepiej jest poza rezerwatem , bo tam nikt ich nie więzi i nie zakłada obrączek.
        4. Skończyć z piciem piwa na obozach Kuling’a

        • 1. Musimy wchodzić, żeby wyrzucać ludzi, sprawdzać lęgi, instalować zabezpieczenia przed drapieżnikami, monitorować stan populacji. Gdybyśmy tego nie robili ptaków by był coraz mniej a brak wiedzy byłby wykorzystywany przeciwko jakiejkolwiek ochronie tego miejsca.
          2. Łodzi używamy tylko do przewożenia sprzętu. Normalnie do kontroli łach używamy kajaka. Kontrole wyspowych łach robimy z tych samych powodów co w pkt. 1 i nie częściej niż raz w miesiącu.
          3. Obrączkujemy ptaki wędrujące przez rezerwat – to nie te same co gniazdujące na łachach. Do tego celu wykorzystujemy niewielką część cypla po stronie Świbna i zaledwie kilkanaście % linii brzegowej w rezerwacie. Ptaki z tego powodu zapewne szczęśliwe nie są, ale gromadzimy wiedzę, która przekłada się na lepsza ochrone całych populacji wędrówkowych – czego przykładem jest artykuł w Science, powstały w dużej części na podstawie naszych badań, wiążący problemy biegusów rdzawych z efektem cieplarnianym. Te problemy nie rozwiążą się same, a bez szczegółowej wiedzy ludzie też nic nie zrobią.
          4. Zapraszam do udziału w naszych pracach, obozy są oparte na wolontariacie, więc każda pomoc się przyda. A ocenę tego jak zachowują się po dniu pracy Ci, co pracowali fajnie jest ferować zza monitora.

      • Tolin:

        Panie Szymonie, to jest bardzo delikatna sprawa z tymi manipulowaniem w ekosystemie. Z pozoru przyjazne działania mogą okazać się zgubne. Na pewno zna Pan przypadek biebrzański. Dla niewtajemniczonych podpowiem, że w momencie ustalenia obszaru chronionego, przepędzono rolników (wypłacono im odszkodowania) koszących łąki i dokonujących wypasu na podmokłych terenach włączonych do parku. Okazało się, że łąki zaczęły zarastać i bogate populacje ptaków zaczęły szybko ubożeć. Co gorsza zarastając samosiejkami drzew zaczęly wysychać. Jak chłop przestał brodzić po kolana w wodzie za krowami to po kilku latach już nie chciał wrócić do tego fachu. Zaczęto kombinować z kosiarkami mechanicznymi (koszty, mechanizacja, problemy), imprezami (zawodami) w koszeniu, a wystarczyło się nie wchrzanić, zostawić tak jak jest, obserwować i nauczyć się tego ekosystemu.
        Nie wiem, czy „Cieśnina Messyńska” jest jedynym miejscem gdzie gniazduje (próbuje gniazdować) sieweczka obrożna. Jeżeli nie, to jak sobie radzi w innych częściach Wyspy? Może okazać się, że przechodzący ludzie płoszą sieweczki, ale jednocześnie płoszą drapieżniki, które zapędzają się w ten teren. Nie wiem, czy tak faktycznie jest, ale jednoroczne, nawet kilkuletnie badania o niczym nie muszą świadczyć. Moim zdaniem alternatywą i to już opisywałem, jest przeprowadzenie ścieżki przez wydmy, podobnie jak ma to miejsce przy Mewiej Łasze, najlepiej w postaci pomostu drewnianego, ale nawet bez niego spełni już swoja rolę. Sieweczki nie są, aż takie płochliwe i nieraz siedząc spokojnie na plaży można zaobserwować jak zbliżają się niemal na wyciągnięcie ręki. Na pewno by dostosowały się do sytuacji, że ludzie przemierzają szlak oddalony o kilka metrów.
        Doceniam ewolucję w Pana poglądach, że choć poza okresem lęgowym można by się tam przemieszczać. Podobnie warto zalegalizować taki proceder, poza sezonem, w rezerwacie „Mewia Łacha” bo to jest piękny obszar w okresie jesień-zima, dużo ładniejszy niż w okresie wiosna-lato.

        • Badania oczywiście o niczym nie muszą świadczyć, ale udawanie, że w 2016 r. po grobli chodzi tyle samo ludzi co 10 czy 20 lat temu – nie jest sposobem na rzetelne potraktowanie tematu. A to jest najczęstszy sposób argumentacji przeciwników jakichkolwiek ograniczeń.

          Liczebność sieweczki dramatycznie spada. Jeszcze w 2011 gniazdowały poza rezerwatami na Wyspie Sobieszewskiej, od kilku lat tego nie obserwujemy (lub szybko niszczone gniazda). Straty mamy na całym wybrzeżu – w tym roku realizujemy duży projekt z WWF Polska i obraz jest tak zły, że mam nadzieję iż to tylko tak wyjątkowo zły rok – i faktycznie na podstawie jednorocznych badań wniosków ostatecznych nie wyciągamy.

          Oczywiście sieweczki akceptują obecność ludzi na ścieżkach w pewnej odległości od gniazd i oczywiście to może im nawet pomagać – w 2016 r. w Mewiej Łasze największy sukces lęgowy miała para najbliżej naszej platformy. Ale Mierzeja Messyńska jest wąska i dziś nie ma opcji by wchodzący ludzie nie zagrażali. Do tego plażują – a to już zupełnie niszczy lęg, jeżeli ma miejsce w jego pobliżu. Dziś mówimy tylko o sieweczkach, ale kiedyś w rezerwacie gniazdowały też rybitwy białoczelne i rzeczne – one są bardziej wrażliwe na płoszenie.

          Jaką ścieżkę zrobić – nie ma jednej odpowiedzi. Ścieżka jest dla ludzi i jeżeli zabezpieczy interes lęgowych ptaków w rezerwacie – w zasadzie można ją projektować z dowolnym rozmachem – ale to są koszty. I do tego żeby działała – musi się nie dać z niej łatwo zejść na wydmy – bo inaczej zawsze ktoś zejdzie. Z tych powodów ja wolę kładki po jeziorze w pewnym oddaleniu od wydm.

  • Nana:

    A gdzie wszyscy byli jak był udział społeczny? Grobla została zamknięta bo tak wynikało z oceny oddziaływania na środowisko czyli z raportu przedstawionego przez inwestora. I tyle. Opowiadanie teraz jakiś banialukow przez miasto jest co najmniej niezrozumiałe.

  • admin:

    Już ktoś kiedyś powiedział „jestem za a nawet przeciw”.
    Faktem natomiast jest, że w tej konkretnej sprawie decyzje nie zapadały w świetle jupiterów. Konsultacje były przeprowadzone. A jakże. Tylko kto ?? tak po prostu z ciekawości zagląda, do siedzib instytucji typu RDOŚ, UM czy UW aby sprawdzić na tablicach ogłoszeń czy przypadkiem nie zamieścili czegoś, co może Go zainteresować prywatnie lub w kontekście tzw. „interesu społecznego”.
    Niby wszystko jest w porządku, co nie znaczy, że nie może być inaczej i również zgodnie z prawem i oczekiwaniami społeczeństwa.